post

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

post

Pisanie  Fortuna on 2017-04-09, 21:51

Był wczesny ranek, a złośliwe słońce już dawało się we znaki. Bezlitosne promienie wdzierały się przez odsunięte szyby samochodu świecąc w oczy, nagrzewając tapicerkę. Lylah nacisnęła przycisk powodujący zasunięcie się okna, wkładając w to odrobinę za dużo siły. Była zła. Nie, nie zła. Wściekła.
Ktoś w radiu wybełkotał między mdłymi piosenkami, że na zegarach właśnie pojawiła się siódma. Siódma! Kto normalny wbija o tej porze na chatę swoim najemcom i każe zabierać tyłek z ich mieszkania? A gdzie jej prawo do znalezienia sobie najpierw czegoś nowego? Nie dostała nawet czasu na porządne ubranie się i makijaż. Zdążyła tylko zagarnąć wszystkie swoje rzeczy do walizek, wyprosić właścicielkę na zewnątrz, umyć zęby i ochlapać twarz zimną wodą. W efekcie zasiadła za kierownicą z rozmierzwionymi włosami, całkowicie niepomalowana, a do tego w czarnej piżamie w białe gwiazdki, na którą składała się luźna bluzeczka na ramiączkach i krótkie spodenki. Dobrze, że pomyślała przynajmniej o założeniu stanika.
Włączyła klimatyzację, kiedy zaczęło robić się nieprzyjemnie gorąco. Dlaczego musiał mieszkać akurat na drugim końcu miasta? Z drugiej strony, i tak ma szczęście, że podał jej adres. Chociaż znali się już trochę i częściowo zdążyli do siebie przywyknąć, nadal jedno nie ufało drugiemu. Przynajmniej nie do tego stopnia, by czuć się całkowicie bezpiecznie w swoim towarzystwie. A może on jej ufał, tylko ona jemu nie? W sumie mało ją to obchodziło. I tak nie będzie miał wyjścia, chyba że liczyć dobrowolną bądź wymuszoną akceptację jej decyzji.
Kilkanaście minut później zaparkowała swoim czarnym Mercedesem prawie przed docelowym blokiem, przy okazji przeklinając umiejętności parkowania tutejszych kierowców. Jak można stawać aż tak krzywo? Później przylecą z pretensjami, że lakier obdarła. Ich wina, skoro nie potrafią wykręcić takimi małymi gównami. Może czas najwyższy przekonać się do transportu publicznego?
Ludzie, ale była rozdrażniona. Wkurzało ją dosłownie wszystko. Niestojące w liniach auto, niechcący się otworzyć bagażnik, wolne miejsce parkingowe za daleko od wejścia do klatki i tak dalej.
Kiedy w końcu udało jej się otworzyć klapę i wyciągnąć ze środka trzy spore walizki, trzasnęła nią z taką siłą, że odbiła się od zatrzasku, odmawiając zamknięcia. Westchnęła i uderzyła delikatniej, zamykając oporny samochód kluczykiem. Pomęczyła się trochę z bagażem, ale wreszcie znalazła idealny sposób na przeniesienie wszystkich trzech toreb naraz, więc ruszyła wolnym krokiem w stronę odpowiedniego bloku. Cholera, jaka była śpiąca! Nie pamiętała kiedy ostatnio zmuszona była wstać o tak wczesnej porze. Serio, dzień nie zapowiadał się za kolorowo.
Odkaszlnęła, dotarłszy pod drzwi mieszkania Thomasa. Wzięła kilka głębszych oddechów, usiłując się uspokoić. Jeśli wydrze się na niego na wstępie, to i on wywali ją na zbity pysk, a nie uśmiechało jej się spędzenie kilku nocy w nagrzanym i niewygodnym samochodzie. Znaczy, był wygodny, ale nie mógł zastąpić łóżka.
Ustawiła walizki obok siebie i nacisnęła na dzwonek. Jeśli nie doczekała się reakcji w ciągu paru sekund, nacisnęła jeszcze raz. I kolejny, i kolejny. Jak rasowy upierdliwiec.
avatar
Fortuna
Admin

Posts : 101
Join date : 17/10/2015

Zobacz profil autora http://avador.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach